piątek, 1 lipca 2016

Od Candy Do Hopa

- Nic się nie stało  , to moja wina... - zaczęłam , lecz byłam zadowolona?
- T-to jemy? - spytał się Hope.
- Jasne. - otrząsnełam się. Wiedziałam że Hope nigdy mnie nie zeche. Pewnie myśli że jestem jakaś dziwna czy cuś...
Zaczęliśmy jeść.
Sięgnęłam po mały nożyk. Zrobiłam sobie go z kamienia i okazał się bardzo silny.
Pocięłam króliki i sarnę. Pysk , łapy i uszy miałam całe w krwii zwierząt...
Podeszłam do małej kałuży i się przemyłam.
- Jemy? - spytałam Hope'a.
- Jasne... - odpowiedział , na jego twarzy pojawił się uśmiech.
I zaczęliśmy jeść...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz