sobota, 2 lipca 2016

Od Candy Do Hope'a

Zarumieniłam się.
Wilk uśmiechną się do mnie...
- To idziesz? -  spytał ponownie.
- O tak tak! - rzekłam wypadając z transu...
Wilk mnie zaparowadził...
Nie wiedziałam czemu , ale mimo swej mocy nie czytałam mu w myślach... Bo nie... Nie chciałam...
- CZYŻBYM OPANOWAŁA SWOJĄ MOC?! - wyrwało mi się...
Wilk spojrzał na mnie pytająco... Czułam się jak idiotka...
- Co? -  spytał.
- Nic  nic.... Powiem ci w twojej jaskini... - powiedziałam zmieszana.
- Ok - westchnął.

- Oto mój dom - rzekł i pokazał mi jaskinię.
Była bardzo ładna... Nawet przed wejściem była tabliczka z napisem :
,,Hello!" i ,,Welcome in my house!".
Weszłam do niego...
- Usiądź sobie... - rzucił miło.
Usiadłam na puffie na któej był napis :
  ,,Uśmiech!  Teraz możesz usiąść! :) ".
Oczywiście zastosowałam się do tego ;3
- No... To chcesz czegoś? Mam nutellę - powiedział.
- Huh , uwielbiam nutellę! - krzyknęłam.
- Ja też! Pjona! - powiedział basior.
Przybiliśmy piątkę.
I tak spędziliśmy cały dzień.
Śmialiśmy się , bawiliśmy się , oglądaliśmy  filmy. Było bombowo!
Po paru godzinach przyszła też bliźniaczka Hope'a , Koralie.... I mimo swego spokojnego usposobienia po czasie także do nas dołączyła.
- Aleee supeeeeeer! - krzyknęła robiąc aniołka na podłodze jaskini , która była całą w maśle orzechowym (nie pytać :3 ).
- Chwileczkę... - powiedział tajemniczo Hop i poszedł do "piwnicy".
Wrócił , a w dłoniach miał... SKŁADANĄ TRAMPOLINĘ!
-Idziemy do lasku za domem? - spytał. No tak zapomniałam powiedzieć...
Hope i Koralie mieli tak zbudowaną jaskinię

Czyli koło a w  środku niego taki "ogród" czy "patio". Więc meli w piwnicy skaładaną trampolinę i sobie tam chodzili... A raczej chodził bo Koralie nie była taka skora do zabawy... Ale dzisiaj chyba  się przełamała... I dobrze bo fajnie się z nią wygłupia :3 
- Jeszcze pytasz? - powiedziała uśmiechnięta...                                                                                         -PEWNIE!!!- krzyknęłam.                                                                                                                        
Poszliśmy do ogrodu , rozłożyliśmy trampolinę i zaczęliśmy skakać.  
- KONKURS! KTO OSTATNI SIĘ PRZEWRÓCI TEN WYGRA!!!! - wykrzyknął Hope i się wywalił. 
- Ha , ha , ha! Ty już przegrałeś! - zaśmiała się Koraline.         
- NIE PRAWDA! DOPIERO TERAZ START! - krzyknął Hope , podnosząc się...
- TRZY! - powiedziała Koraline.
- DWA! - rzekł Hope.
-  JEDEN! - powiedziałam ja.
- STA... - zaczął Hope.
- RT!  - skończyłam ja. Hope popatrzył się na mnie. 
- No co? Też lubię mówić start! - zaśmiałam się...   
I zaczęliśmy konkurs.
Ja przewróciłam się pierwsza... Ale to normalne mam chude nogi... 
Potem Hope... Za swój argument powiedział że Koraline jest od niego starsza o minutę...
Koraline się nie przewróćiła..
- JAK?!?!?!? - wrzasnęliśmy wraz z Hope.
- Normlanie - uśmiechnęła się Koraline.

- Eeee. Jest już późno... Candy? - zaczął Hope.
- Co jest? - spytałam.
- Chesz zostać na noc? Bo masz daleko dom... - dokończył. Był lekko zmieszany... Ale ja tego nie zauważyłam.
- Dobra - powiedziałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz